Dostępne źródła archiwalne znajdujące się w zbiorach Archiwum Państwowego i w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku oraz szereg publikacji książkowych, broszurowych i innych wskazują na to, że rozwój ruchu pożarniczego na terenie Włocławka i okolic przebiegał podobnie, jak w niektórych miejscowościach Królestwa Polskiego. Analiza dokumentów wskazuje też na to, iż tworzenie jednostek straży pożarnych obwarowane było szeregiem wymogów formalnych (np. przyjęciem ogólnie obowiązującego i sztywnego w swoich zapisach statutu) i tych regionalnych, związanych z rodzajem substancji budowlanych miast i wsi. Nie bez znaczenia było także geograficzne położenie powiatu włocławskiego, które miało niewątpliwy wpływ na stan stosunków prawnych między rezydującymi władzami carskimi a miejscową ludnością. Warunki, jakie dyktowały władze na terenie zaboru rosyjskiego, nie były i nie mogły być źródłem mobilizującym do działań społecznych. W tych społeczno-politycznych i ekonomicznych warunkach powstają zaczątki ruchu pożarniczego, najpierw na terenie Włocławka, a w kilka lat później i w innych miastach powiatu włocławskiego.

Prześledzenie historycznego podłoża powstania oraz zaczątków merytorycznej pracy jednostek OSP należy rozpocząć od nakreślenia stanu zabudowy w  miastach i na wsiach Kujaw Wschodnich. Stan zabudowy w miastach Kujaw Wschodnich przedstawiono w tabeli 1.

Tabela 1. Stan zabudowy wybranych miast Kujaw Wschodnich w 1793 roku

zabudowa 1793

Źródło: Miasta dobrzyńskie i kujawskie w końcu XVIII i na początku XIX wieku (1793-1807), Włocławek 1995, s. 40.

Spośród miast kujawskich na 710 budynków mieszkalnych w miastach i 75 na przedmieściach tylko 15 było pobudowanych z materiałów ogniotrwałych - 1,92 % wszystkich budynków. Wyższe wskaźniki - w tym zakresie - miała liczba dachów ognioodpornych wykonanych z dachówki. Takich obiektów było w omawianych miastach tylko 11,5  %. Pozostałe dachy pokryte były gontem, trzciną lub słomą. W obrębie miast znajdowały się także stodoły, które stanowiły znaczne zagrożenie pożarowe z tytułu palnych materiałów, z jakich je wykonano (ściany z drewna, dachy przeważnie ze słomy). Z wyliczeń, zawartych w tabeli 1 wynika, iż prawie co czwarty obiekt w miastach kujawskich, to stodoła znajdująca się w obrębie miasta lub na przedmieściu. Na przeciwdziałanie zagrożeniu przed ogniem obiekty, te wyposażano w sprzęt przeciwpożarowy. Zestawienie sprzętu pożarniczego, w który były wyposażone posesje niektórych miast Kujaw Wschodnich przedstawiono w tabeli 2.

Tabela 2. Sprzęt przeciwpożarowy i woda w miastach Kujaw Wschodnich w 1793 roku.

sprzetp poz1793jpg

Źródło: Miasta dobrzyńskie i kujawskie w końcu XVIII i na początku XIX wieku (1793-1807), Włocławek 1995, s. 43.

Analizując dane zawarte w tabeli 2 należy stwierdzić, iż wyposażenie miast w sprzęt pomocny w gaszeniu ognia był bardzo skromny. W zestawieniu uwzględniono jedynie 5 jego rodzajów. Nie trudno zauważyć, iż nie było miasta, w którym występowałyby wszystkie rodzaje sprzętu gaśniczego, nie mówiąc już o jego liczbie w stosunku do wielkości miasta czy liczbie budynków w danym mieście. Na uwagę, z racji wielkości miasta w stosunku np. z Włocławkiem, zasługuje fakt posiadania przez Izbicę Kujawską 2 żelaznych sikawek, a przez Włocławek – 1 sikawki drewnianej. Należy stwierdzić, iż sprzęt ten był własnością miasta, natomiast drabiny, wiadra, bosaki należały do wyposażenia domostw poszczególnych mieszkańców. Miasta, takie jak Brześć Kujawski, Chodecz, Lubień Kujawski, które zamieszkiwało od 300 do 400 mieszkańców, w 1793 roku nie posiadały żadnego sprzętu do walki z pożarami.

W powyższym zestawieniu dotyczącym zaopatrzenia w sprzęt przeciwpożarowy i wodę miast Kujaw Wschodnich, w 1793 roku odnotowano 68 punktów poboru wody, przy czym brakuje danych z Brześcia Kujawskiego, Chodcza i Lubienia. Sądzić należy, że sporządzający dane do tego zestawienia, nieprecyzyjnie lub niestarannie wypełniali stosowną ankietę lub zaniechali w kilku przypadkach naniesienia tych danych. Nie można przyjąć faktu, iż autentycznie brak było studni w tych miastach. Także stanowczo zaniżona jest liczba studni w innych miastach, bo trudno sobie wyobrazić, że każda ze znajdujących się posesji czy zagród nie posiadałaby własnego źródła wody dla celów pitnych i gospodarczych.

Pierwsze przepisy normujące powinności cechów i mieszkańców miasta Włocławka, dotyczące także spraw przeciwpożarowych ukazały się w 1787 roku pod nazwą "Rozporządzenie Komisyi Dobrego Porządku w mieście Włocławku roku 1787 uczynione". Tej tematyce poświęcony jest cały 16 rozdział niniejszego zarządzenia. W jego wstępie sygnalizuje się fakt bardzo często wybuchających w mieście pożarów, które pociągały za sobą duże materialne straty, a przyczynami ich było niedbalstwo, skąpstwo i nieostrożność mieszkańców. W związku z powyższymi czynnikami zarządzono: "[...] Każdy gospodarz w domu swoim komin dobry dobrze opatrzony i drabinę do każdego komina mieć powinien, od czasu zaś niniejszej ordynacyi, ponieważ miasto na potrzebę i wygodę swą ma pozwaną cegielnię, ażeby nikt komina lepionego stawiać nie ważył się, lecz onen z cegły koniecznie murował, przykazujemy i w czasie budowania domu baczność na to ażeby cieśle w miejsce kominów drzewa żadnego nie dawali, zalecamy. Sadze z kominów co tydzień wycierane być mają, a ktoby komina złego reperować, lub sadzy wycierać zaniedbał, do sądu Potocznego zapozwany, pięciu grzywnami karany być ma". Mocą tegoż dokumentu zakazuje się pod karą grzywny używania ognia otwartego przez mieszkańców i podróżnych, oświetlania pomieszczeń świecami i lampami bez szklanego klosza, palenia tytoniu na ulicach miasta i na przedmieściu oraz strzelania. Zakazano także w obrębie miasta budowania browarów, gorzelni oraz stodół. Obiekty dotychczas stojące, a mające łatwopalne pokrycie dachowe, w ciągu sześciu tygodni miały być pokryte dachówkami lub gontami. Rzemieślników zobowiązano do szczególnej troski w obchodzeniu się ogniem przy warsztatach i w pomieszczeniach warsztatowych.

W celu zaspokojenia potrzeb związanych z wyposażeniem miasta w niezbędny sprzęt do gaszenia ognia nakazano gospodarzom: "[...] Żeby zaś potrzebnych do ratowania w czasie pożaru nie brakowało narzędzi, ustanawiamy, aby każdy gospodarz miał w domu bosak żelazny na kiju długim osadzony, jedno wiadro skórzane i stągiew, czyli beczkę dużą przy domu wodą napełnioną". Natomiast powinnością cechów rzemieślniczych było: "Każdy cech kosztem swojej percepty cechowej, sikawkę dużą blaszaną lub drewnianą sprawić powinien". Władze miasta zobowiązywano do: "Prezydent zaś kosztem całości miasta studnie dwie najmniej na Rynku i cztery stągwie duże żelazem okute, na saniach lub kółkach, na każdym rogu ratusza stać mają, tudzież trzy sikawki blaszane lub drewniane, trzy bosaki i wiader skórzanych kilka najprędzej sporządzić i one na ratuszu chować będzie powinien". Ponadto do obowiązków prezydenta należało wyznaczenie osób, które używając zgromadzonego w ratuszu sprzętu, miały udawać się na miejsce pożaru i przystępować do jego gaszenia. Do przewozu stągwi z wodą wyznaczono furmanów. Zarządzono także system nocnych wart (od godz. 20:00 do godz. 5:00), które odbywali w kolejności wszyscy gospodarze. Wartownik w przypadku pojawienia się pożaru w mieście używał grzechotki lub kołatki do poinformowania o  zdarzeniu. Do jego obowiązków należało także obudzenie mieszkańców palącego się domu oraz sąsiadów, a następnie bicie w dzwon, na którego dźwięk każdy z mieszkańców miasta z podręcznym sprzętem udawał się na miejsce pożaru. Na miejsce pożaru winni przybyć niezwłocznie prezydent, wójt i instygator, którzy kierować mieli przebiegiem akcji ratowniczej. Po ugaszeniu ognia stróż oraz instygator mieli obowiązek pozostać na pogorzelisku, by nie dopuścić do jego ponownego rozpalenia się.

Dla nieposłusznych i mało aktywnych oraz najaktywniejszych przy gaszeniu pożarów przewidywało się: "[...] Żeby zaś i ratujący nagrodę i zaniedbujący ratowania odebrali ukaranie, ustanawiamy, ażeby prezydent nazajutrz po ugaszeniu ognia sądy radzieckie złożył i na tych inwestygacyę przysięgał, kto pierwej do ratowania stanął, a kto się opóźniał, albo wcale nie przybył, uczyni; każdego kto z wyznaczonym ratuszem lub cechowym narzędziem, albo swem domowem nie stanął, pięciu grzywnami ukarze; najpierwej zaś z stawią przybyłemu złotych sześć nagrody zapłaci, a niedostawiającego swej stągwi złotych dwudziestu ukarze. Od kogo ogień pokazał się, ten, gdy to z jego właśnie przyczyny okaże się, dwiema niedzielami wieży i za każdy dom sąsiedzki spalony, po trzy dni wieży ukarany być powinien". Jak z powyższego wynika, kara za umyślne spowodowanie pożaru nie była aż tak wysoka. Mało surowe było też przeliczanie wartości majątku w postaci spalonego domu i dobytku na karę trzech dni aresztu.

Jak po 16 latach funkcjonowania rozporządzenia były wyposażone w sprzęt pożarniczy straże Włocławka i innych miast Kujaw Wschodnich zobrazowano w tabeli 3.

Tabela 3. Sprzęt pożarniczy miastach Kujaw Wschodnich w 1803 roku. 

sprzetp poz1803

Źródło: Miasta dobrzyńskie i kujawskie w końcu XVIII i na początku XIX wieku (1793-1807), Włocławek 1995, s. 119.

Analiza liczby domów mieszkalnych we Włocławku w odniesieniu do ilości posiadanego sprzętu, szczególnie sikawek ręcznych i wiader do wody wykazuje, iż liczba posesji była zbliżona do ilości sztuk sprzętu pożarniczego, w jaki wyposażeni byli jego mieszkańcy. Podobnie dobra sytuacja w tym zakresie była w Izbicy Kujawskiej, Kowalu i Lubrańcu. Stan niezadowalający występował w Chodczu, który oprócz 28 drabin nie był wyposażony w inny sprzęt, Brześciu Kujawskim i Lubieniu Kujawskim. Łącznie między rokiem 1793 a 1803 we wszystkich miastach Kujaw Wschodnich przybyło: 606 sikawek ręcznych, 659 wiader, 260 bosaków, 1 kufa do wody oraz 360 drabin. Znaczyło to bardzo istotny postęp i przywiązywanie dużej wagi do spraw przeciwpożarowych na tym terenie. W dalszym ciągu nie było wyspecjalizowanej organizacji, która broniła by mieszkańców Włocławka i innych pobliskich miejscowości od ognia. Obowiązek ten spoczywał na wszystkich obywatelach, a dowodzenie i kierowanie akcjami ratowniczymi pozostawało w gestii prezydentów i wójtów.

Nim doszło do utworzenia zorganizowanych oddziałów do zwalczania pożarów na terenie Włocławka i Kujaw Wschodnich, podobnie jak i w innych miastach, władze zarządzające miastem i powiatem wprowadzały wiele przepisów lub nowelizowały stare, których zadaniem było zapobieganie pożarom oraz przyczynianie się do ich zwalczania. Utworzenie pierwszej straży pożarnej we Włocławku jest jednym z bardziej interesujących przypadków w historii pożarnictwa na ziemiach polskich. Światli obywatele miasta widzieli potrzebę obrony przed groźnym żywiołem, jakim był ogień, postanowili więc utworzyć organizację do walki z pożarami i innymi klęskami żywiołowymi.

Stosowne dokumenty, zachowane we włocławskim Archiwum Państwowym, świadczą o procesie tworzenia straży we Włocławku. W "Dzienniku Urzędowym" nr 47 Guberni Warszawskiej z dnia 11 listopada 1861 roku opublikowano pismo naczelnika powiatu włocławskiego z dnia 9 września 1861 roku w sprawie przetargu na adaptację pomieszczeń szopy przy Magistracie dla potrzeb przechowywania sprzętu do gaszenia pożarów, w której, m.in. czytamy: "[...] podaję niniejszem do powszechnej wiadomości, że w powtórnym terminie dnia 24 listopada r.b. o godz. 10 z rana w biurze Magistratu miasta Włocławka pod prezydencyją W. Naczelnika Powiatu miejscowego lub delegowanego Urzędnika, odbywać się będzie in minus licytacya przez sekretne deklaracye na enterpryzę udogodnienia szopy na skład narzędzi ogniowych w tutejszym mieście od sumy anszlangowej rubli 241 kopiejek 37 rozpoczynająca się ".

Przetarg ten doszedł do skutku i w myśl jego postanowienia miasto zyskało pierwsze w swojej historii pomieszczenie na sprzęt do gaszenia ognia. Rozwiązywało to po części problem szybkiego i skutecznego dotarcia do pożaru. Niemniej nie było jeszcze ono dostatecznie dobre i funkcjonalne pod względem zabudowy oraz wielkości. Naczelnik powiatu włocławskiego pismem z dnia 4 grudnia 1865 roku do Magistratu Miasta Włocławka informował, że: "Wprawdzie co kwartał wykazywały i wykazują Magistraty ile mieszkańcy mieć powinni narzędzi ogniowych, nieprzekonywają się jednak czy ilość i jakość tę rzeczywiście posiadają - skutkiem czego danym razie słaba będzie siła do gaszenia pożarów, zwłaszcza, że i funduszami Kasy Miejskiej sprawowane narzędzia ogniowe, nie są wszędzie w odpowiedniej licznie i należnym porządku utrzymywane. Dla doprowadzenia tak ważnej gałęzi służby do porządku dawno pragnionego, lecz dotąd zaniedbywanego - widzę się zniewolonym po raz ostatni w następstwie tylalicznych rozporządzeń zalecić Magistratowi abyś mieszkańców Miasta do sprawienia odpowiedniej ilości i jakości narzędzi ogniowych jak najwcześniej zobowiązał i skutków pod odpowiedzialnością dopilnował". Tak ostre w tonie zarządzenie nie zostało jednak do końca zrealizowane. Powodem był brak odpowiednich funduszy w kasie miejskiej oraz niemożność wyegzekwowania odpowiednich świadczeń od bardzo biednych mieszkańców miasta.

Gaszenie pożarów, oprócz odpowiedniego sprzętu i narzędzi, wymagało odpowiednio przygotowanych i przeszkolonych osób. Pierwsze formalne przyporządkowanie, tak przygotowanych ludzi do zapobiegania i gaszenia ognia spotykamy w dokumencie naczelnika powiatu włocławskiego, z dnia 11 stycznia 1864 roku. Na jego mocy ustanowiono i powołano z grona odpowiednich ochotników naczelnikostwo straży w składzie: Lew Nowaczkow - naczelnik nad ochotnikami, Karol Paszkowski - pomocnik naczelnika, członkowie zarządu Mieczysław Brujel, Władysław Nowca, Henryk Kolbe. Na strażaków powołano Józefa Boczkowskiego, Jana Rybkę i Wincentego Frokanowskiego, natomiast członkami "starszyzny" zostali Andrzej Nowaczkow, Kazimierz Szpotański, Józef Bugajski, Antoni Kraszewski i Ludwik Bajer. Nie budziło jednak żadnych wątpliwości, iż kierownictwo spoczywało w rękach osób sprzyjających władzy carskiej i sprawowane było z jej polecenia. Funkcje podrzędne i pomocnicze oraz bezpośredni udział w akcjach gaśniczych sprawowali niżsi rangą strażacy polskiego pochodzenia.

Sądzić należy, że bez względu na opcje polityczne, narodowość czy tak ważne w tym okresie względy religijne, straż ogniowa miała z natury służyć strzeżeniu dobytku mieszkańców miasta oraz gaszeniu pożarów. W dokumentach miasta Włocławka, z tamtego okresu, mimo iż nie była prowadzona statystyka, można zorientować się, że pożary wybuchały dość często. Zachowało się kilkaset wniosków popożarowych w dokumentach Powszechnej Kasy Ubezpieczeń, tzw. "Fajerkasy", w których podane zostały przyczyny pożarów, ich materialne skutki oraz wielkości wypłaconych odszkodowań.

Z dokumentu zaadresowanego do prezydenta miasta Włocławka z roku 1864 wynika, iż mieszkańcy Włocławka zobowiązani byli świadczyć na rzecz ochrony przed pożarami konkretne usługi. Właścicieli kamienic oraz fabryk zobowiązano do wystawiania odpowiednich osób z podręcznymi narzędziami, gotowych stawić się przy Nowym Rynku w przypadku wybuchu pożaru. Od tych czynności nie było możliwości samowolnego odstąpienia. Już wtedy spieszących do ognia dzielono na dziesiątki, nad którymi nadzór sprawowali wyznaczeni przez miasto członkowie straży.

W 1865 roku Włocławek posiadał 1 dużą sikawkę, 1 sikawkę z wężem, 9 bosaków małych, 2 bosaki duże, 7 drabin, 9 kubłów do wody i 16 beczek. Wymienione narzędzia mieściły się we wspomnianej wcześniej szopie za gmachem ratusza, który wówczas znajdował się na Starym Rynku. Porównując wyposażenie w sprzęt do zwalczania pożarów z roku 1803 z rokiem 1865 zauważamy, iż globalnie liczba sprzętu zmalała. Powodem tego stanu było jego systematyczne zużycie się podczas akcji gaśniczych i dekapitalizacja oraz brak nowych zakupów narzędzi i wyposażenia pożarniczego. Należy jednak stwierdzić, że wymieniony sprzęt w 1863 roku miał większą skuteczność gaśniczą. Ponadto w podręczny i drobny sprzęt gaśniczy wyposażone były budynki i posesje prywatne.

Powołana wcześniej straż ogniowa nie spełniała należycie swoich zadań. Mieszkańcy stopniowo zrozumieli, że należałoby powołać wyspecjalizowaną organizację, zajmującą się gaszeniem pożarów. W dziewięć lat po pierwszych rozkazowych próbach utworzenia straży pożarnej w 1873 roku, pod wpływem narastającej liczby pożarów, zawiązała się samorzutnie organizacja do walki z pożarami. Mimo dużego zaangażowania się członków tej organizacji dla idei gaszenia pożarów, władze nie akceptowały faktu jej powstania i działalności. Włocławscy strażacy borykali się także i z prostymi sprawami organizacyjnymi. Brak było odpowiednich wzorców, z których mogliby czerpać doświadczenia. Na terenie Królestwa Polskiego tworzyły się dopiero zaczątki ruchu strażackiego. Zaborca jednocześnie utrudniał kontakty zarządom straży z  jednostkami w innych miastach.

Dopiero w następnym roku pomysł i w pełni legalna działalność znalazły swoje urzeczywistnienie w postaci powołania do życia straży. Za oficjalną datę rozpoczęcia działalności Stowarzyszenia Straży Ogniowej Ochotniczej we Włocławku przyjmuje się dzień 11 lipca 1874 roku. Założycielami straży byli obywatele miasta Włocławka: Fryderyk Szwarc - właściciel apteki, Antoni Ostaszewski - inżynier mostowy, Szymański, Perec, Krauze, Wilhelm Vaedtke, Leon Paszkowski, Jabłoński, Steinike, Leon Nowacki, Braun, Matzauke, Kintzer, Baranowski, Werner, Aleksander Partowicz, Kwiatkowski, Domnick, bracia Albert i Samuel Augsburgowie.

Na pierwszym posiedzeniu wybrano komitet, w skład którego weszli: Schwartz, Antoni Ostaszewski, Jabłoński, Steinike, Andrzej Nowacki, Ludwik Braun, Matzauke, Kintzer, Baranowski i Werner, naczelnikiem został inż. Antoni Ostaszewski. Na dowódców oddziałowych powołano: Leona Nowackiego, Aleksandra Partowicza, Teodora Bogdańskiego i Marcina Baranowskiego. Adiutantem naczelnika został Józef Boczkowski, a dziesiętnikami byli: Wincenty Bojańczyk, Andrzej Nowacki, Ludwik Bermański, Antoni Kraszewski, Konstanty Szymański, Fryderyk Glasenapp. W chwili zorganizowania zapisało się do straży stu kilkudziesięciu obywateli. Komitet energicznie przystąpił do prac nad dalszą organizacją straży, a zwłaszcza zajął się prawnymi i materialnymi podstawami działalności towarzystwa. W związku z tym, iż włocławska straż na początku swojej działalności nie miała jeszcze mundurów, to w sposób bardzo interesujący rozwiązano oznaczenie funkcyjnych straży. Naczelnik zakładał do czapki dużą blachę mosiężną z literami N.S. (Naczelnik Straży); dowódcy oddziałowi także blachy, nieco mniejsze, z literami D.O. (Dowódca Oddziału); dziesiętnicy zaś, również podobne blachy, nieco mniejsze od poprzednich z oznaczeniem numeru dziesiątki. Szeregowcy nosili tylko na lewych rękawach opaski w kolorach swych oddziałów: czerwonym, zielonym i żółtym.

W dniu 20 listopada 1878 roku generał - gubernator rezydujący w Warszawie zatwierdził ustawę dla włocławskiego stowarzyszenia. Od tej chwili nazwa organizacji brzmiała: Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna (WOSP). Do ustawy komitet organizacyjny sporządził szczegółową instrukcję, które łącznie stanowiły podstawę prawną działalności straży. Na mocy tych dokumentów miasto podzielono na 5 ogniowych rewirów. Tak jak i w innych tego typu organizacjach, członkowie dzielili się na czynnych - ci bezpośrednio brali udział w walce z pożarami, doskonalili swoje umiejętności bojowe oraz honorowych, którzy wspomagali finansowo oraz moralnie straż. Czynni utworzyli cztery oddziały: I - toporników, II - sikawek, III - beczek, IV - porządku. Każdy z tych oddziałów dzielił się na dziesiątki, które miały swoich własnych dowódców.

Tabela 4. Rozwój organizacyjny Włocławskiej Ochotniczej Straży Pożarnej w latach 1876 - 1881.

org76 81

Źródło: Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna. 55 lat działalności pożarniczej i społecznej. Opr. R. Ściślak, Włocławek 1929.

Zawarte w tabeli dane wskazują, iż nastąpił znaczny spadek liczby członków czynnych i honorowych w latach 1879 - 1881. Przyczyn tego należy dopatrywać się w samej idei powstania straży oraz w entuzjastycznym początkowo nastawieniu społeczeństwa do roli straży, co przyczyniło się do dynamicznego wzrostu ilości członków. W późniejszych latach natomiast entuzjazm stopniowo opadał, a i niesnaski między zarządem straży i niektórymi bardziej wpływowymi w mieście członkami jednostki przyczyniały się do topnienia szeregów WOSP. Struktura zawodowa członków czynnych pod koniec 1881 roku przedstawiała się następująco: rzemieślnicy - 103, wyrobnicy - 38, kupcy - 18, urzędnicy - 13, właściciele kamienic - 10.

W roku 1883 Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna liczyła 194 członków czynnych i 285 honorowych, co w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców Włocławka, wynoszącej 11 024 stanowiło dość znaczny odsetek. Bardzo interesująco przedstawiał się poziom wykształcenia członków straży. I tak, 10 miało wykształcenie uniwersyteckie, 56 ukończyło gimnazjum, 117 - elementarne oraz 11 nie umiało czytać ani pisać. Według wyznawanej religii katolików było 153, prawosławnych - 2, ewangelików - 27 i 12 wyznania mojżeszowego.

Już od samego początku nowo utworzona straż brała udział w gaszeniu wielu pożarów w mieście, jak i poza jego terenem. W 1884 roku straż ugasiła 8 pożarów w mieście i 2 poza miastem (w Modzerowie i Warząchewce). Był to bardzo duży wysiłek fizyczny, który podejmowali strażacy , by dojechać z ciężkim wyposażeniem na odległość około 10 km, po nieutwardzonych drogach.

Po dziesięciu latach działalności, w roku 1884 straż liczyła 525 członków, w tym czynnych - 173 i honorowych - 352. W skład inwentarza wchodził następujący sprzęt: 1 ręczna sikawka, 4 węże gaśnicze, 11 żelaznych beczek, 2 wozy do narzędzi, 66 wiader parcianych, 60 toporów, 1 drabina sznurowa, 1 przyrząd do opuszczania się z pięter domów, 12 drabin, 19 kubłów, 4 oskardy, 5 łopat, 1 łom, 26 pochodni metalowych, 16 trąbek alarmowych i 5 dzwonów. Umundurowanych było 158 strażaków. Fundusze na działalność pochodziły głównie z wpłat od członków honorowych, z kasy miejskiej i z kar nakładanych na osoby nie przestrzegające porządku ogniowego.

W roku 1885 Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna otrzymała sztandar za zasługi dla swojego miasta. Jest to jeden z wartościowszych eksponatów Muzeum Historii Włocławka.

Wyróżnikami zajmowanych stanowisk były odpowiednie dystynkcje i oznaczenia na mundurach strażackich. Na ich podstawie rozpoznawano funkcje i tzw. "starszeństwo".

Rok 1886 i dalsze lata to systematyczny rozwój włocławskiej straży ogniowej. W sprawozdaniach z tego okresu, publikowanych w języku rosyjskim, a później także i w ojczystym, możemy odczytać, iż liczyła ona 368 członków honorowych, 176 czynnych.

Precyzyjniejsze dane dotyczące liczby strażaków, z podziałem na oddziały przedstawiono w tabeli 5.

Tabela 5. Członkowie straży włocławskiej w pierwszych latach jej działalności.

pierwsze lata dz

Źródło: Wyliczenia autora na podstawie sprawozdań z działalności straży włocławskiej i innych źródeł. R. Ściślak, Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna, 55 lat działalności pożarniczej i społecznej 1874 - 1929, Włocławek 1929, J.R. Szaflik, Dzieje Ochotniczych Straży Pożarnych, Warszawa 1985, T. Olejnik, Towarzystwa Ochotniczych Straży Ogniowych w Królestwie Polskim, Warszawa 1996, "Echa Płockie i Włocławskie" roczniki 1888 - 1906.

W latach 1903-1905 stan osobowy czynnych funkcyjnych i strażaków przedstawiał się następująco: 1 naczelnik, 4 dowódców oddziałów, 4 pomocników dowódców oddziałów, 22 dziesiętników, 198 szeregowców, 1 chorąży (odpowiedzialny za sztandar jednostki), 1 lekarz, 1 felczer, 5 sygnalistów.

W roku 1904 zarządem włocławskiej straży ogniowej kierowali: Bolesław Domaszkiewicz - prezes, Wincenty Bojańczyk - naczelnik, Bolesław Sztajner - pomocnik naczelnika, członkami zarządu byli: Leon Nowacki, Aleksander Górski i Karol Potrzebowski. Dowódcą pierwszego oddziału, po Bolesławie Domaszewskim, mianowano Józefa Lewińskiego. Na podkreślenie pozytywnych działań zarządu włocławskiej straży zasługuje jego szeroka i owocna współpraca z władzami miasta. Na wniosek strażackich działaczy wprowadzono obowiązek materialnych lub pieniężnych świadczeń na rzecz ochrony przeciwpożarowej. Mieszkańcy Włocławka zobowiązani byli wpłacać odpowiednie składki na rzecz ochrony ich mienia. Od tych czynności zwolnieni byli jedynie członkowie straży, wykonujący pomoc rzeczową (np. podwoda, użyczenie sprzętu do transportu wody i narzędzi pożarniczych) oraz wyznaczeni funkcyjni pomagający straży gasić pożary. Osoby, które uchlały się od płacenia składek lub nie wspomagały straży innymi świadczeniami, stawiono przed obliczem sądu pokoju.

W kwietniu 1905 roku, na skutek wniosku członków straży, iż za wolno zarząd realizował zakupy sprzętu oraz nie egzekwował wymogów regulaminowych w stosunku do strażaków, nastąpiły zmiany w zarządzie straży. Do gremium tego weszli: Hugo Mühsam, Antoni Mirewicz i Kazimierz Ślifirski. Członkami zarządu, oprócz wyżej wymienionych byli: Wincenty Bojańczyk - prezes, Bolesław Sztajner - pomocnik naczelnika, Aleksander Grąbczewski, Józef Lewiński, Franciszek Przybyszewski - dowódcy oddziałów, Jan Horadyski, Władysław Pollacki, Kazimierz Ślifirski - pomocnicy dowódców oddziałów.

W 1890 roku, przy straży, z inicjatywy Wincentego Bojańczyka zorganizowano własną orkiestrę. Orkiestra ta, brała odtąd czynny udział we wszystkich uroczystościach jednostki, oddawała ostatnią przysługę zmarłym strażakom i uświetniała uroczystości miejskie. Zespół ten carskie władze administracyjne rozwiązały w 1903 roku za jej udział w pogrzebie prochów powstańców z 1863 roku. Mimo kilkakrotnych wystąpień zarządu straży do gubernatora o jej reaktywowanie, dopiero w roku 1910 doszło do jej ponownego utworzenia.

Jednostka włocławskiej straży do gaszenia pożarów, na przełomie 1900 roku dysponowała sprzętem wymienionym w tabeli 6.

Tabela 6. Podstawowy sprzęt pożarniczy WOSP w 1886 roku.

wosp 1886

Źródło: Włocławska Ochotnicza Straż Pożarna. 55 lat działalności pożarniczej i  społecznej. Opr. R. Ściślak, Włocławek 1929.

Ogólna wartość tych urządzeń i wyekwipowania wynosiła 9160 rubli 50 kopiejek. Prócz tego straż posiadała bluzy i kaski dla członków czynnych, były one jednak bardzo zniszczone i rzeczywista ich wartość jest trudna do wyliczenia. Na fundusze składał się przychód w wysokości 1209 rubli 36 kopiejek, rozchód 857 rubli 77 kopiejek, pozostałość 351 rubli 59 kopiejek. W roku tym straż niosła ratunek w 11 pożarach, natomiast od chwili powstania brała udział w gaszeniu 107 pożarów.

Straż we Włocławku w 1904 roku, po raz pierwszy w swojej historii, nabyła 8 koni, które stacjonowały w strażnicy przy ul. Żabiej 8 i przeznaczone były do ciągnięcia drewnianych wozów rekwizytowych i beczek z wodą. Zakup ten był możliwy dzięki finansowemu wsparciu Zarządu Wzajemnych Ubezpieczeń Budowli od Ognia, który udzielił trzyletniego zasiłku po 1000 rubli dla straży na jej utrzymanie. Dodatkowo sfinansował także pensje dla 4 furmanów. Towarzystwo, w zamian żądało od naczelnikostwa straży, by jednostka chroniła obszar od jej siedziby w promieniu dziesięciu wiorst. Jednak i to dofinansowanie nie wystarczyło na pozyskanie wystarczającego do potrzeb sprzętu. W sprawozdaniu za 1904 rok wspomina się, iż brakowało beczek żelaznych czterokołowych, rozsuwanej mechanicznej drabiny, kilku sikawek oraz wora ratowniczego. Publikacje prasowe z początku XX wieku odnotowały większe pożary, które miały miejsce na chronionym przez straż obszarze. Wnikliwa ich analiza pozwala stwierdzić, iż średnia liczba pożarów, a tym samym i interwencji strażaków, w roku wahała się od 12 do 30. Dla przykładu w 1905 roku włocławscy ochotnicy brali udział w gaszeniu 9 pożarów w mieście i 5 pożarów w jego pobliżu. Do transportu sprzętu pożarniczego oraz beczek z wodą straż wykorzystywała zaprzęgi konne, które podstawiali miejscy furmani. Za te usługi magistrat Włocławka płacił, za pierwszą parę koni - 3 ruble, za drugą - 2 ruble oraz 15 kopiejek za dostarczoną beczkę z wodą do pożaru.

Działalność straży pożarnych, oprócz walki z pożarami i udzielania pomocy ludziom dotkniętym klęskami, opierała się także na kultywowaniu tradycji narodowych, obyczajów oraz krzewieniu patriotyzmu. W związku z tym władze carskie traktowały podejrzliwie działania włocławskich strażaków. Pod szczególną obserwacją i presją, w tym zakresie, były kolejne zarządy i funkcyjni działacze straży. Od 1904 roku naczelnika i założyciela straży - Leona Nowackiego, władze rozbiorowe nie zaakceptowały na to stanowisko. Zdarzało się także, iż władze zaborcze nie pozwalały na wybór do straży, szczególnie wiejskich, bardziej światłych obywateli, takich jak: księża, sołtysi, nauczyciele, ziemianie, upatrując w tych osobach zagrożenie, osłabiające procesy rusyfikacyjne.

Interesujące z badawczego i historycznego punktu widzenia są wspomnienia Ryszarda Teofila Michalczyka z tego okresu. "[...] Dla dzieciarni wielką atrakcją była Ochotnicza Straż Pożarna, pojawiająca się podczas ćwiczeń oraz podczas uroczystości kościelnych (narodowe były zabronione). Czarne mundury, błyszczące hełmy, komenda w języku polskim - wszystko stanowiło przedmiot marzeń chłopców oraz ściągało kokieteryjne spojrzenia włocławianek. Młodzież garnęła się w jej szeregi, gdyż była to jedyna organizacja, która dość szerokim rzeszom społeczeństwa umożliwiała ćwiczenia fizyczne. Istniejący klub wioślarski miał bowiem charakter elitarny". Dalej dowiadujemy się o wyposażeniu, dowództwie i zabawach w straży. "Ochotnicza straż pożarna dzieliła się na cztery oddziały. Pierwszy stanowili topornicy uzbrojeni w duże topory, drugi oddział miał małe toporki i operował bosakami, trzeci to byli pompierzy, a w czwartym, porządkowo - sanitarnym, służyli przeważnie ochotnicy o słabszej kondycji fizycznej. Na czele straży ogniowej stał Aleksander Grąbczewski, kupiec, a później Sztejbert, miejscowy fotograf. Bale i zabawy urządzane na pokrycie potrzeb straży ogniowej były rozrywką dla kupiectwa i młodzieży rzemieślniczej, która do rana wybijała hołubce, tańcząc oberka i polkę. Stateczniejsi tańczyli sentymentalnego kujawiaka, przy którym tancerze obowiązkowo zaglądali tancerkom w oczy. Walczyk dominował wśród miejscowej inteligencji. Kadryl - był ulubionym przez osoby starszej generacji. Piwo w antałkach z miejscowego browaru J. Bojańczyka i butersznyty z szynką czy kiełbasą oraz beczki kiszonych ogórków zaspakajały apetyty bawiących się. Latem umajone wozy strażackie jechały nad jezioro Czarne lub Wikaryjskie i tu, przy dźwiękach orkiestry strażackiej, odbywała się zabawa ludowa. Loteria fantowa i wędką zza parawanu karotowała na rzecz popularnej i zasłużonej straży ogniowej. Przy zastawionych stołach ucztowano w lesie do późnego wieczora, a drabiniaste wozy zabierały rozbawione towarzystwo do miasta. Śpiewy ludowe, a najczęściej kujawiaki, rozbrzmiewały wówczas na szosie kowalskiej. W tych majówkach głównie młodzież brała udział".

Działalność bojowej straży - według opisu R.T. Michalczyka - wyglądała następująco: "[...] Nie mniejszą atrakcją był pożar w mieście. Syrena z wieży strażackiej donośnie ogłaszała alarm pożarowy, wtórowały jej dzwony na przedmieściach. Cóż to był za widok! Kłusem pędziły do remizy dorożki, kto bowiem przybył pierwszy, otrzymywał wyższą stawkę za dostarczenie koni do beczkowozów i wozów strażackich. Za nimi biegli strażacy, którzy porzucali pracę lub odpoczynek dzienny czy nocny, w pośpiechu wkładając mundury i buty niosąc nieraz w rękach. My, dzieciarnia, nie bacząc na zakazy rodziców rzucaliśmy wszystko, by zobaczyć niecodzienny widok. Zaobserwowałem wówczas rodzajową scenkę na pogorzelisku, gdzie jeszcze tliły się szczątki domostwa. Strażacy zapytali właściciela, czy będzie antałek piwa. Otrzymawszy zapewnienie, że będzie, bosakami rozrzucali do fundamentów nadwątlony komin. Później wyjaśnił mi ojciec, że "fajerkasa" płaciła mniejsze odszkodowania, jeżeli komin pozostawał na pogorzelisku ". I dalej. "W remizie na ścianie widniała dewiza: "Nasze hasło - nasza broń - miłość, zgoda, bratnia dłoń", którą zresztą wcielano w życie".

Jak wynika z powyższego opisu, straż włocławska spełniała także rolę kulturotwórczą, nie tylko dla własnego grona, ale i innych mieszkańców miasta. Wszystko to podyktowane było obowiązkiem zabezpieczenia sobie funduszy na działalność i rozwój straży pożarnej, która nie była finansowana w sposób wystarczający przez miasto.

Kronika z 1894 roku, czyli po 20 latach owocnego działania oznajmia, że straż powiększyła się o 10 członków czynnych, wyposażyła się w mundury i hełmy oraz indywidualny sprzęt ochrony osobistej (pasy strażackie, karabiniery, topory) a także, co było nowością techniczną w tym okresie - składaną drabinę mechaniczną, pompę ssąco-tłoczącą. Ogólną wartość tych narzędzi wyceniono na 11 914 rubli 65 kop., a więc o 300 rubli więcej, niż w roku 1886. Mimo takiego, stosunkowo dobrego wyposażenia w sprzęt ratowniczo - gaśniczy, sytuacja straży była trudna. Zmalała liczba członków honorowych straży do 148, a byli oni głównymi mecenatami łożącymi na utrzymanie i rozwój straży. Budżet jednostki wynosił po stronie przychodów 1334 rubli 38 kopiejek, po stronie rozchodów 698 rubli 97 kopiejek. Nadwyżka środków finansowych była możliwa dzięki dobrej gospodarce pieniężnej oraz obowiązkiem zachowania rezerw na lata następne i na nieprzewidziane inne wydatki.

W styczniu 1905 roku, z inicjatywy prezesa Bolesława Domaszkiewicza, który przejął urząd po Władysławie Nowcy, zorganizowano przy straży Kasę Chorych, która udzielała wsparcia finansowego strażakom poszkodowanym podczas akcji ratowniczych oraz w innych trudnych sytuacjach życiowych. W przyjętym regulaminie określono wysokość rocznych składek. Prezes straży i naczelnik wpłacali po 10 rubli, członkowie zarządu i pomocnik naczelnika po - 5 rubli, dziesiętnicy i inni pomocnicy po - 3 ruble, a szeregowi strażacy po - 1 rublu. Także 5 % z innych wpływów do kasy strażackiej przeznaczano na powyższy fundusz. Na lekarzy straży powołano: Bartowicza, Kraszewskiego i Wolberga.
Także Bolesławowi Domaszkiewiczowi zawdzięcza się utworzenie w siedzibie straży biblioteki, która służyła do wybuchu drugiej wojny światowej nie tylko strażakom, ale i innym mieszkańcom Włocławka.

W marcu 1905 roku włocławskie pożarnictwo utraciło wielce zasłużonego działacza. Zmarł jeden z założycieli i długoletni naczelnik Włocławskiej Straży Ogniowej - Leon Nowacki. Ten wybitny działacz, oprócz strażackich pasji udzielał się we Włocławskim Towarzystwie Wioślarskim oraz był pomysłodawcą i sponsorem tzw. "taniej kuchni" dla ubogich. W ceremonii pogrzebowej prowadzonej przez księdza biskupa Stanisława Zdzitowieckiego brały udział delegacje strażaków z pobliskich miast i miejscowości oraz kilka tysięcy włocławian.

Członkowie czynni straży - czyli ci - którzy brali udział w gaszeniu pożarów i w ćwiczeniach, wywodzili się z niższych warstw społecznych. Brak było pośród nich przedstawicieli inteligencji, która wolała odsunąć się od udziału czynnego i była zainteresowana raczej wakującymi stanowiskami, na wyższych szczeblach w strukturze władzy strażackiej.

Kroniki strażackie zawierają informacje, że nie zabrakło także wielkich i oddanych sprawie strażackiej mieszkańców miasta. Byli to: Wincenty Bojańczyk - długoletni naczelnik, Ludwik Bauer, inżynier Antoni Ostaszewski, prezes Sądu Okręgowego Władysław Nowca, rejent Karol Potrzebowski, adwokat Bolesław Domaszewicz, inicjator budowy strażnicy Aleksander Grąbczewski, Józef Teichfeld, Józef Lewiński, Leon Nowacki i wielu innych. Dzięki ich usilnym staraniom włocławska straż osiągnęła poważny rozwój i zaczęła liczyć się jako jedna z lepszych w kraju.

Najważniejszym jednak wydarzeniem w życiu straży w okresie między 30 a 40 rokiem jej istnienia było wybudowanie własnej siedziby. Przedtem straż odbywała posiedzenia we włocławskim Magistracie, a narzędzia i tabor mieściły się w prowizorycznej, na ten cel przeznaczonej szopie przy ulicy Żabiej. Główna zasługa w realizacji tego przedsięwzięcia przypadła ówczesnemu pomocnikowi naczelnika i późniejszemu prezesowi straży Aleksandrowi Grąbczewskiemu. Start do tej pracy był bardzo trudny. Nie posiadano wystarczającej ilości funduszy. Tym niemniej, przez najrozmaitsze zabiegi i starania, zgromadzono potrzebne materiały. W miejscu szopy powstał w stosunkowo krótkim czasie okazały budynek. Poświęcenia nowego gmachu dokonał wielki sympatyk i orędownik straży ks. biskup Stanisław Zdzitowiecki w dniu 28 listopada 1909 roku.

Treść wmurowanego aktu erekcyjnego była bardzo interesująca i miała następujące brzmienie: "Działo się to w Włocławku w dniu 28 listopada Roku Pańskiego 1909 o godzinie 9 rano. Jego Ekscelencja Ks. Stanisław Zdzitowiecki, Biskup Dyecezji Kujawsko-Kaliskiej, w asystencji po raz pierwszy zamianowanego Kapelana Straży Ks. Romana Kossowskiego, w obecności Zarządu i wszystkich członków oraz zaproszonych obywateli miasta dopełnił uroczystej ceremonji poświęcenia nowowzniesionego gmachu Włocławskiej Straży Ogniowej podczas prezesostwa p. Karola Potrzebowskiego i naczelnikostwa p. Bolesława Sztejnera. Piękny i obszerny ten budynek stanął dzięki inicjatywie i usilnym zabiegom pomocnika naczelnika Straży p. Aleksandra Grąbczewskiego. Dla upamiętnienia tej doniosłej i uroczystej chwili spisano niniejszy protokół, który przez osoby obecne podczas poświęcenia gmachu podpisany został".

Wysiłek strażaków przy budowie i oddaniu tego obiektu był bardzo wielki. Obiekt miał 511,1 m2 powierzchni użytkowej oraz kubaturę 3071 m3. Okres w  jakim go wznoszono, przypadał na zwiększone restrykcje caratu Rosji (po rewolucji w 1905 roku) wobec dążeń niepodległościowych i wszelkiego rodzaj paramilitarnych organizacji. Stosunki własnościowe obiektu oraz prawo własności zostały zawarowane w księgach hipotecznych pod numerem 1204.

W sprawozdaniach rocznych straży włocławskiej z lat od 1920 do 1938 roku występują adnotacje dotyczące bilansu aktywów i pasywów własnościowych oraz wyposażeniowych tej jednostki. I tak, w roku 1926 remizę wyceniono na kwotę 35000 złotych, wspinalnię - 3000 złotych oraz studnię artezyjską na kwotę 2500 złotych, natomiast ruchomości strażackie oszacowano na kwotę 45201 złotego. W dziesięć lat później bilans ten przedstawiał się następująco, remiza przy ulicy Żabiej - 50 000 złotych, wspinalnia przy ulicy Ogniowej - 2000 złotych i studnia artezyjska przy ulicy Żabiej - 2000 złotych. Majątek ruchomy (autocysterny, sikawki, sygnalizatory, węże, beczki, rekwizyty, umundurowanie, sztandar, meble, instrumenty muzyczne) oszacowany był na kwotę 142600 złotych.

W dalszym ciągu jednostka straży miała duże organizacyjno-operacyjne kłopoty z osiągnięciem pozytywnej współpracy z generałem - gubernatorem warszawskim, który silną i bezwzględną ręką wykonywał swoje obowiązki. Z oporami wydawał zgodę na rozwój ruchu strażackiego oraz na wszelkiego rodzaju wymianę doświadczeń w czasie zjazdów, manewrów czy wspólnych ćwiczeń strażackich z terenu Królestwa Polskiego. Odmowy te nie utrącały jednak zapału strażaków, którzy nie zaprzestali dążeń do zgromadzeń i prób zjednoczenia się całego strażactwa.

W dniu 28 sierpnia 1907 roku w redakcji czasopisma "Strażak" doszło do spotkania wielu znamienitych i kompetentnych strażaków z tego okresu. Straż włocławską reprezentował prezes straży Karol Potrzebowski i pomocnik naczelnika tej straży Aleksander Grąbczewski. Był to jedyny przypadek (do czasu II wojny światowej), że w 11-osobowym zespole znalazło się aż dwóch przedstawicieli włocławskiej straży. Gremium to opracowało i opublikowało na łamach "Strażaka" - "Projekt ustawy związku ochotniczych straży ogniowych w guberniach Królestwa Polskiego" . Według statutu, głównym celem straży było rozpowszechnienie racjonalnej ochrony i sposobów obrony przed pożarami, tworzenie nowych jednostek straży, unifikacja instrukcji oraz zjednywanie instytucji rządowych i innych zajmujących się bezpieczeństwem publicznym. Projekt ten szeroko rozpowszechniono, lecz pod naciskiem terenowych władz carskich nie został on nigdzie wdrożony. Imano się więc innych sposobów. Strażacy organizowali innego typu spotkania. Pretekstem do wymiany poglądów na szerszą skalę były wystawy rolniczo-przemysłowe, gdzie włączano dział pożarniczy. Na takim właśnie zjeździe w dniu 21 sierpnia 1909 roku w Częstochowie spotkali się liderzy i działacze strażactwa. Byli tam także przedstawiciele straży z Włocławka. W Częstochowie zapadła decyzja, by kolejne spotkanie zorganizować we Włocławku. Fakt ten miał być także wyrazem oddania szacunku za organizacyjne dokonania ówczesnym działaczom pożarniczym z tego miasta. Do zjazdu doszło w dniu 27 lutego 1910 roku. Udział brało 54 delegatów straży pożarnych z byłej Kongresówki. Zjazd trwał dwa dni i odbywał się pod hasłem "W jedności siła". Obrady prowadził druh Bukowiński - naczelnik straży z Kalisza, zespołem do spraw uświadamiania straży o ich obowiązkach kierował druh Stanisław Jarnuszkiewicz - dowódca IV oddziału włocławskiej straży. Poza sprawami czysto organizacyjnymi znalazły się w programie takie zagadnienia, jak zaopatrzenie straży w pomoce naukowe w postaci modeli sikawek, ustalenie systemu szkolenia straży i powołanie w związku z tym instruktorów. Poruszono także sprawę normalizacji sprzętu używanego w strażach. W czasie trwania zjazdu przedyskutowano i zatwierdzono regulamin i instrukcję straży ogniowych. Wygłoszono także szereg odczytów. Do ważniejszych i wnoszących wiele do życia ruchu pożarniczego należały "O narzędziach pożarniczych", "O pożarnictwie" i "Moralny wpływ i etyczna strona Strażactwa", wygłoszony przez Stanisława Piszczyńskiego – naczelnika straży z Kowala. Referaty te prezentowały wysoki poziom fachowy oraz uwzględniały krajowe i zagraniczne dokonania na tym polu. Na zjeździe we Włocławku powstał także pomysł wydawania fachowego czasopisma pożarniczego pt. "Przegląd Pożarniczy", którego układ tematyczny przedstawiono do zatwierdzenia w środowiskach strażackich. Niekwestionowanym dorobkiem zjazdu było wypracowanie podbudowy do opracowania szczegółów statutu straży oraz wskazanie konieczności utworzenia ogólnopolskiego związku pożarniczego. Powołano w tym celu specjalną komisję do opracowania "Ogólnego regulaminu i instrukcji dla Straży Pożarnych Ochotniczych w Królestwie Polskim". W składzie 5-osobowego zespołu znalazł się dowódca oddziału straży we Włocławku - Henryk Szulakowski.

W tym czasie władzom strażackim udało się wprowadzić w miarę jednolity sposób umundurowania strażaków i ich dystynkcyjne oznaczenia. Umundurowanie było raczej proste i przeznaczone zarówno do akcji gaśniczej, jak i dla celów uroczystych, których w tym okresie było w strażach bardzo dużo. Zmienił się kolor i krój munduru. Z granatowego drelichowego uniformu, na bluzę z sukna brązowego i sukienne spodnie koloru stalowego. Znamienny jest fakt, iż istniał zaszczytny obowiązek, by wszyscy członkowie straży, urzędnicy straży i władze związku przy ubraniu cywilnym nosili w klapie odznakę strażacką. Wpływało to korzystnie na ducha solidarności i świadczyło o przynależności do wielce humanitarnej i społecznie potrzebnej służby publicznej.

W sprawozdaniu za trzydziesty dziewiąty rok istnienia włocławskiej straży, po raz pierwszy dokonano wyszczególnienia miejsca i godziny powstania pożaru, w którego gaszeniu brała udział miejscowa jednostka. Od dnia 6 stycznia do dnia 11 listopada 1913 roku we Włocławku miało miejsce 16 pożarów, z tego 13 to pożary domów mieszkalnych, 2 pożary fabryk i 1 sklepu. W dokumencie tym zamieszczono także wykazy składów zarządu oraz wymieniono wszystkich członków straży, zarówno posiadających funkcje, jak i szeregowych strażaków. Ze względu na cenne informacje oraz interesujące dane, wydrukowane w języku rosyjskim i polskim, warto przedstawić w niniejszym opracowaniu najważniejsze osoby z tamtego składu personalnego. Członkami honorowymi byli: ks. biskup Kujawsko - Kaliski - Stanisław Zdzitowiecki, prezes Zarządu Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa Pożarniczego książę A.D. Lwow, były gubernator warszawski D.N. Martynow, gubernator ówczesny - baron S.N. Korff oraz były naczelnik włocławskiej straży Wincenty Bojańczyk. Członkami stałymi zarządu byli, prezydent miasta - S.J. Niwiński oraz policmajster - P.A. Polanko. Członkami zarządu z wyboru byli: prezes - Karol Potrzebowski, wiceprezes - Józef Lewiński, skarbnik - Hugo Mühsam, naczelnik - Bolesław Sztejner, dowódcy oddziałów: I - Kazimierz Ślifirski, II - Aleksander Eichenwald, III - Julian Miller, IV - Stanisław Jarnuszkiewicz, gospodarz - Herman Fidler, chorąży - Konstanty Szymański, szeregowiec - Franciszek Krupiński. Łącznie zarząd straży czynnej składał się z 11 strażaków, 8 dowódców oddziałów i ich pomocników, 4 sygnalistów, 22 dziesiętników oraz 188 strażaków. Ponadto w swoim składzie straż posiadała orkiestrę liczącą 25 muzyków, którą prowadził Tomasz Makuch. Analiza powyższego dokumentu oraz zachowanych sprawozdań z innych lat sprzed I wojny i okresu międzywojennego, pozwala na stwierdzenie, iż w okresie na krótko przed 1914 rokiem, pod względem stylu zorganizowania straży, podziału zadań oraz składu personalnego zagwarantowano efektywną pracę włocławskich strażaków.

Miała więc włocławska straż poważny dorobek w pracy na rzecz miasta i społeczeństwa. Wiele jednak inicjatyw sławiących tę jednostkę torpedowały władze carskie. Urzędnicy ci, i nie bez słuszności, obawiali się rozwoju ruchu pożarniczego. Niemniej nie wolno zapominać, iż to właśnie strażacy stali na straży majątku zarówno samych okupantów, jak i innych mieszkańców Włocławka, a także okolic. Ponieważ władze uporczywie odmawiały zarejestrowania związku pożarniczego, to redakcja "Strażaka" nawoływała do organizacji zjazdów pożarniczych, konferencji i ćwiczeń na wzór straży włocławskiej. Ich celem miało być zespolenie polskiego pożarnictwa, którego podwaliny nadał właśnie zjazd włocławski.

 

zjazd 1910strazacy 1894  

a augsburgl nowackipaszkowskis augsburg

 

czatownia sikawka 1914 sikawka 1909sztandar WSO

Historię ochrony przeciwpożarowej opracował
mł.bryg. w st. spocz. dr Zdzisław Zasada - autor książki "Dzieje straży pożarnych Włocławka oraz powiatu włocławskiego na tle historii ochrony przeciwpożarowej Kujaw wschodnich (1874-2004)".

⇐ COFNIJ

Pogoda